50 najlepszych kaset

które wyrzuciłem podczas przeprowadzki

Pink Floyd - When The Tigers Broke Free (i dwa słowa o złudzeniu konwergencji)

marzec4

Do kosza leci kaseta: Pink Floyd “The Wall”

Jeszcze kończyłem podstawówkę, kiedy usłyszałem, że jest taki zespół o nazwie Pink Floyd, który na najnowszej płycie buduje mur. I następnego dnia wchodzę do Empiku* i co widzę? Singiel PF z piosenką „Another Brick in The Wall part II”. Europa! Wydało mi się przez chwilę, że PRL nie jest tak odległy od świata…
Tu wyjaśnienie gwiazdki – bo Empik wówczas, to nie to samo co Empik teraz; płyt się nie kupowało tylko zdobywało, zresztą płyt z zachodnimi zespołami było tyle co kot napłakał; ukazywały się rzadko, według nieznanego klucza i w niedużych nakładach. Dlatego wydanie singla topowego zespołu mniej więcej zbieżnie z jego ukazaniem się na Zachodzie było wielkim wydarzeniem.
Idąc jeszcze chwilkę tym tropem – i w szkole, i na studiach uczyłem się o teorii konwergencji. Czyli, w skrócie, że kapitalizm i socjalizm upodobnią się do siebie, tworząc „jednolite społeczeństwo postindustrialne”. Już na pierwszy rzut oka (w socjalizmie) widać było, że to jakaś bujda. Państwa zza żelaznej kurtyny upodobniły się do Zachodu dopiero wtedy jak socjalizm szlag trafił.
Kiedy po godzinie od kupna singla wpadłem na pomysł, by kupić jeszcze jeden egzemplarz – śladu już po nim nie było. I tak konwergencja nie potrwała dłużej niż sześćdziesiąt minut.
Wracając do „Ściany” (bo nikt w Polsce na „The Wall” nie mówi „Mur”). Utworu wymienionego w tytule nie było na płycie. Pojawił się dopiero razem z filmem. Oficjalnie wydany był jako singiel (i to tylko na stronie B; stroną A było „Bring the Boys Back Home”) w 1982 r. Potem jego znacznie wzrosło, bo w 2001 roku został umieszczony na składance z największymi przebojami PF („Echos”). Ale – co ciekawsze - mimo że napisany razem z utworami ze „Ściany”, z bliżej nieokreślonych przyczyn, w 2004 został włączony do reedycji płyty „The Final Cut”. (Oczywiście w Polsce nie mieliśmy takich problemów, bo na – pirackich oczywiście – kasetach panowała pełna dowolność; jakichś utworów mogło zabraknąć, ale też pojawiały się takie, których na oryginalnych płytach brakowało).
„When The Tigers Broke Free” to utwór niezwykle ważny, bo opisujący śmierć Erica Fletchera Watersa, ojca Rogera. A przecież wokół ojca, wojny – i siebie – Roger Waters zbudował całą „Ścianę” (bo „The Wall” to właściwie autorskie dzieło Watersa).
Co się wydarzyło? W styczniu 1944 r. alianci lądowali pod Anzio. Operacja Shingle (czyli „żwir”) przebiegła z dużym sukcesem. Zaskoczeni Niemcy pouciekali, Anglicy i Amerykanie posuwali się bez problemu naprzód. Niestety potem wszystko się pokomplikowało. Stracono element zaskoczenia i cała operacja zamieniła się w krwawą i długotrwałą bitwę. Przełom nastąpił wiele miesięcy później i dopiero 5 czerwca wojska sprzymierzonych zajęły Rzym.
Z piosenki dowiadujemy się, że dowództwo postanowiło utrzymać przyczółek „za wszelką cenę”, którą to ceną było zniszczenie przez kontraatakujące Tygrysy kompanii C Królewskich Fizylierów. Wśród ofiar był Eric Waters.

PS. Mniej ważnym, choć tytułowym, bohaterem piosenki jest Tygrys, najbardziej znany czołg niemiecki (w rzeczywistości wcale Tygrysów nie było tak dużo). Zaprojektowany przez Porsche (choć do produkcji wszedł inny, tańszy model), zaopatrzony był w silnik Maybach. Ach, ci Niemcy!
PPS. Na początku chciałem skojarzyć tytułowy utwór ze znaną powstańczą piosenką. Ale jak zapisałem: „na tygrysy mamy visy”, to optycznie wyglądało to tak, jakby do czołgu podchodzić z kartą kredytową. Co za czasy…
PPPS. Dopisek dla młodzieży: Vis to polski pistolet, skonstruowany w 1935 r., powszechnie uważany za jeden z najlepszych pistoletów wojskowych kiedykolwiek wyprodukowanych.

« Older EntriesNewer Entries »