50 najlepszych kaset

które wyrzuciłem podczas przeprowadzki

Kraftwerk - Pocket Calculator (o zegarku z narysowaną klawiaturą)

styczeń11

Do kosza leci kaseta: Kraftwerk „Computer World”



„Jestem operator i mam mini kalkulator. Ja dodaję, odejmuję, kontroluję, komponuję…” – tak ku uciesze fanów śpiewał Kraftwerk na koncertach w Polsce. Cóż rzec – teksty, tak jak i muzykę mieli cokolwiek minimalistyczne… Płyta „Computer World” z 1981 roku pojawiła się w Polsce w apogeum mody na muzykę elektroniczną. Na początku dekady poważni Niemcy – Tangerine Dream, Klaus Schulze i Kraftwerk – w walce o nasze uszy ścierali się z bardziej rozrywkowymi nacjami: Francuzem Jean-Michelem Jarrem, Anglikiem Mikem Oldfieldem i Grekiem Vangelisem. Co ciekawe, wszyscy grają do tej pory, świętując plus minus czterdziestolecie działalności. (Z tym, że z oryginalnego składu Kraftwerk został tylko Ralf Hütter).

Kiedy dziś słucham „Pocket Calculator”, nieodmiennie przypominają mi się pierwsze elektroniczne zegarki, jakie widziałem (jeszcze w podstawówce). Pierwszy – mojego przyjaciela Adama – amerykański. Drugi – mój. Radziecki. Amerykański był ładny, subtelny, ale dość delikatny. Szybko się popsuł. Radziecki się nie psuł. Był wielki, cieżki, ogólnie gniotsja-nie-łamiotsja. Jego jedynym słabym punktem była egzemplifikacja porzekadła, że Rosjanie mają wszystko naj (nawet krasnoludki mają największe na świecie). Bo mój radziecki zegarek chodził najszybciej ze znanych mi czasomierzy – śpieszył się 9 minut na dobę.

Niebawem do wyścigu technologicznego włączyła się Japonia. Japońskie zegarki kwarcowe szybko podbiły i zalały świat. W ręce (a raczej na rękę) jednego z moich kumpli trafił egzemplarz z kalkulatorem. Ach, co to był za szał! Nie tylko pokazuje czas cyferkami, ale jeszcze liczy? Rewelacja! Rzecz w tym, że nie liczył. Na zegarku wszystko było, jak trzeba – pod wyświetlaczem były i liczby, i stosowne znaki (+ - * / =), ale żadnego działania wykonać się nie dało. Usiłowaliśmy naciskać paznokciem, zapałką, długopisem – i nic. Dopiero po pewnym czasie przyjęliśmy wszyscy (bo nad zegarkiem zebrało się klasowe konsylium), że cyferki są po prostu nadrukowane. Dla ozdoby.

PS. Na naszym kanale na Youtube oprócz klasycznej wersji „Pocket Calculator” znajdziecie również wykonanie po polsku (z koncertu w Warszawie w 2004 roku).

opublikowany w dziale: Cyfrowe brzmienia | 3 komentarzy »
Newer Entries »