50 najlepszych kaset

które wyrzuciłem podczas przeprowadzki

Black Sabbath - Neon Knights (oraz o tym, że trudno być karłem)

styczeń3

Do kosza leci kaseta: Black Sabbath „Heaven and Hell”

To było na bazarze na Wolumenie. Nie wiedziałem co to za zespół. Ale kiedy na okładce zobaczyłem anioły palące papierosy i trzaskające w karciochy, od razu zrozumiałem, że coś w tym musi być. Miałem odłożone pieniądze na jeden zakup, a konkurencja była silna. Na stoliku było wiele kaset nic mi nie mówiących zespołów, ale spodobały mi się dwie. Upadłe anioły i dłoń trzymająca żyletkę. Wybrałem anioły.
To bardzo miła chwila, kiedy nic nie wie się o muzyce, która za moment rozbrzmi z głośników. Niepewność, oczekiwanie, zaskoczenie, nieraz – rozczarowanie. Ale kiedy usłyszałem „Neon Knights” rozczarowania nie było. Łomot, łomot, łomot, a potem przeszywający ściany głos Ronniego Jamesa Dio. Jak się ma naście lat, łomot w muzyce jest najważniejszy na świecie.
R.J. Dio – warto mu poświęcić zdanko. Wokalista wielki głosem, ale niezbyt imponującej postury. Ozzy Osbourne, którego Dio zastąpił w składzie Sabatów, nie darzył go ponoć sympatią. Doszło do tego, że gdy występowali razem na jakimś festiwalu, Ozzy na drzwiach swojej garderoby na wysokości metr dwadzieścia powiesił kartkę „No Dwarfs Allowed”.

Ale – zaraz. Czy zamiast powtarzać plotki, nie powinienem pierwej wyjaśnić, co to takiego bazar na Wolumenie? Wolumen to ulica na Wawrzyszewie. W jednym ze swoich znaczeń słowo „wolumen” wiąże się z obrotem giełdowym. A więc bazar na Wolumenie – jak najbardziej. Wolumen to ulica jeszcze XIX-wieczna. Współczesny Wawrzyszew, z szarymi blokami zbudowanymi w latach 70. przede wszystkim dla pracowników Huty Warszawa, żeby mieli blisko do pracy, to miejsce bardzo literackie. Ale nie w przenośni, tylko całkiem dosłownie. Ulica Szekspira krzyżuje się z Tołstoja, Tołstoja z Balzaka, Balzaka z Sokratesa, za nimi śpieszą Dante, Wergiliusz, Reymont i Andersen. Całość przecina arteria z Kasprowiczem jako patronem (biegnąca w stronę Żeromskiego), a z pewnego oddalenia czuwa nad wszystkimi Samuel Bogumił Linde. Pewnie jak sobie o świcie suwnicowy z Horacego spotkał piecowego z Petofiego, to raźno im się szło Czechowa w stronę „zakładu pracy”.

Bazar na Wolumenie pełnił w latach 80. rolę „peraka” czyli perskiego jarmarku. A perski jarmark, jeśli kto nie wie, to z definicji «jarmark, na którym sprzedaje się rzeczy często niedostępne w sklepach, zwykle starocie». W PRL-u w sklepach były zwykle niedostępne nowości, a może w ogóle towary były „często niedostępne”. Na Wolumenie kupowało się wszystko; wcześniej „perak” był na Mariensztacie, później – na Spójni. W tym czasie Wolumen zmienił się w giełdę elektroniczną i książkową. Obecnie w dni powszednie jest to bazar spożywczy, a w weekendy – z elektroniką. Jeśli komuś zniknęło radio z samochodu albo komórka z kieszeni, z dużym prawdopodobieństwem znajdzie ją właśnie tam.

Ale w połowie lat 80. Wolumen był centrum handlu muzyką. Właśnie tam kupiłem zdecydowaną większość swoich kaset.

opublikowany w dziale: Metalowe łomotanie
7 komentarzy do

“Black Sabbath - Neon Knights (oraz o tym, że trudno być karłem)”

  1. Niedziela, 4 styczeń, 2009 o godz. 12:10    Kozia napisał/a:

    Halo halo!
    Zawsze chciałam się podkształcić muzycznie i widzę, że tera mam szansę. Gratuluję bombowego pomysłu!!! Czekam na więcej i jak zwykle jestem dumna, że mam takiego twórczego kolegę.
    Poza tym powaliła mnie oprawa graficzna tej strony - bardzo młodzieżowa i jej adres. Gratulacje Don Camillo! Po południu obejrzy to wszystko, poczyta i pewno też się wpisze Don Romanno. A ja już nie mogę się doczekać środy. Będzie Eleni?
    Pozdro Kozia

  2. Niedziela, 4 styczeń, 2009 o godz. 12:17    don Camillo napisał/a:

    Dzięki za dobre słowo!
    Ale muszę Cię zmartwić - Eleni nie będzie >-(
    Chociaż lżejsze kawałki też się pojawią (i Abba, i Boney M na przykład).

  3. Poniedziałek, 5 styczeń, 2009 o godz. 21:56    Roman napisał/a:

    Kasety… Moja (prawie) oryginalna kaseta z Wolumenu ekscentryka Teda Nugenta miała (prawie) oryginalną nalepkę wykonaną z… papieru fotograficznego. Papier ten zdecydowanie “nie chciał” być przyklejony do kasety. Na znak protestu odrywał się podczas odtwarzania i blokował permanentnie Teda Nugenta - czyli po polsku “Tadka Niejadka” - w kieszeni MK232. Wydobycie kasety odbywała się za pomocą zakrzywionego drutu.

  4. Poniedziałek, 5 styczeń, 2009 o godz. 22:12    don Camillo napisał/a:

    O, tak! Dużo takich “oryginalnych” kaset miałem. Najbliższy, środowy odcinek będzie właśnie im poświęcony.

  5. Poniedziałek, 5 styczeń, 2009 o godz. 22:46    gregorio napisał/a:

    Moje wspomnienia też odżyły po tym co przeczytałem (sięgnąłem pamięcią nawet do czasów “szpulowca” ZK120 i audycji “trójkowych, które nagrywał), będę czekał na kolejne wpisy (ciekawe czy i kiedy będzie Led Zeppelin).
    Wszystkie “orginalne kasety”, które posiadam spoczywają bezpiecznie w piwnicy i czekają, aż jakaś przeprowadzka rozwiąże ich los.
    Do środy.

  6. Poniedziałek, 5 styczeń, 2009 o godz. 22:58    don Camillo napisał/a:

    Led Zep oczywiście będzie (jak by mogło ich tu zabraknąć), pewnie pod koniec stycznia.

  7. Niedziela, 22 marzec, 2009 o godz. 08:11    50 najlepszych kaset » Blog Archive » Alphaville - Forever Young (i mat w dwóch posunięciach) napisał/a:

    [...] w niedzielę na Spójnię, gdzie w owym czasie przeniesiono perak z Wolumenu [o Wolumenie było w pierwszym wpisie - przyp. aut.]. Wzięliśmy ze sobą meczboksy [i znów trzeba się zatrzymać, bo meczboksy, [...]

Email nie będzie opublikowany

Przykładowa strona

Twój komentarz: